„Szkoła Żon” by Magdalena Witkiewicz

Powiem prawdę. Szczerą i absolutną. Uwielbiam polskich autorów. Wiem, że powinno się poszerzać horyzonty i poznawać obcą literaturę, ale póki co polscy Autorzy pochłaniają mnie całkowicie. Sięgnęłam po książkę Magdaleny Witkiewicz, bo uwielbiam jej styl. Zaskoczyła mnie nieco informacja na okładce, że to powieść erotyczna, bo mi jakoś nie pasowało. Dopóki nie zaczęłam czytać… i nie przypaliłam kurczaka, bo tak mnie wchłonęło :) Zaiste, książka o zabarwieniu erotycznym. Zaiste, tu nie ma podtekstów, tylko konteksty. Ale powiem szczerze – to tylko uzupełnienie tego, o czym tak naprawdę ta książka jest. A jest o kilku dziewczynach, które trafiają mniej lub bardziej przypadkowo do ekskluzywnego SPA, w którym dowiadują się o sobie więcej, niż się spodziewały. I tak naprawdę nie tylko one. Czytając historie tych pań każda z nas może znaleźć coś o sobie. Ale co najważniejsze, w tych wszystkich kontekstach i brakach podtekstów ukryty jest pewien przekaz podprogowy, który mocno dał mi do myślenia – do zastanowienia się nad sobą, nad swoim życiem dotychczas i przewartościowaniem w takim kierunku, by przyszłość należała do szczęścia, samozadowolenia i umiejętności radowania się z tego, co się może wydarzyć. Z umiejętności dostrzegania, jak wiele zależy ode mnie.

 

Przeczytałam kiedyś niepochlebną opinię na jednym z profili na portalu społeczościowym. Pani Magdo – ja myślę, że nie doczytali do końca. OK, każdy ma prawo do własnej opinii. Ale uważam, że zbyt mocno skupiono się na erotyce, a nie zwrócono uwagi na przekaz ogólny. No bo jak to tak, żeby polska Autorka pisała na miarę pisarzy zachodnich? Jak dla mnie  – książka rewelacja. I na pewno będę polecać ją innym!

1 Komentarz

  1. Widzę, że obie jesteśmy właśnie po lekturze „Szkoły żon”. I obie, jesteśmy zachwycone! Zatem czekam na recenzję „Pensjonatu marzeń”, który już czeka na półce :)
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.