„Farma lalek” by Wojciech Chmielarz

Polski kryminał ma się nieźle. A jeszcze lepiej mają czytelnicy, którzy zupełnym przypadkiem sięgają po książkę, po czym tak ich ta książka pochłania, że najchętniej wzięliby urlop, żeby doczytać.

Z zasady nie czytam opinii innych czytelników. Odbiór książki jest sprawą niezwykle subiektywną, natomiast w momencie zapoznania się z czyimś punktem widzenia nieświadomie czytam, a właściwie kiedyś czytałam, przez pryzmat czyjegoś postrzegania. Biorę książkę do ręki i jeśli pierwsza strona mnie zainteresuje, jest szansa, że to będzie strzał w dziesiątkę. Jeśli natomiast biorę do ręki książkę i nagle uświadamiam sobie, że przeczytałam już 10 i zaczynają mnie boleć nogi od stania przy półce w księgarni – to jest hit. I tak właśnie było z „Farmą lalek”. Wciągnęło mnie o pierwszej strony. Co prawda nagle przyszło swoiste zniechęcenie, po pierwszych kilkudziesięciu stronach, bo jak to, już? Sprawca namierzony? Do wszystkiego się przyznał? No nie… ale ciekawość wzięła górę. Bo przecież przy takim stylu, przy tak ciekawie zbudowanej postaci głównego bohatera, to nie może być koniec. I tu się zaczęło. Intryga zaczęła się gmatwać, doszły nowe wątki, ale tak zaskakujące, że trudno było oderwać się od książki. Człowiek zaczyna się gubić w domysłach, kto jest sprawcą, a kto ofiarą, kolejne postaci i kolejne sytuacje budują napięcie tak, że coś nieprawdopodobnego. I kiedy się wydaje, że wszystko jasne, że sprawa zamknięta, nagle bum! – akcja skręca nagle i znienacka w zupełnie innym kierunku. I tak do ostatniej strony.

Kryminał najwyższej klasy, fantastycznie napisany, ze wspaniale zbudowaną fabułą, akcja wartka, postaci fascynujące, z przyjemnością sięgnę po inne książki z tej serii, a Autorowi gratuluję talentu! Bo napisać kryminał na światową miarę nie jest łatwo. I tym, sposobem po raz kolejny przekonuję się, że w Polsce mamy naprawdę świetnych Pisarzy. I tylko czekać na kolejną książkę pozostaje.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.