„Rozsypane wspomnienia” by Jolanta Kwiatkowska

 

„Los pisze scenariusze naszego życia. Często wbrew nam samym”

Książki Jolanty Kwiatkowskiej nie są łatwe. Wiedziałam o tym i właśnie dlatego z taką przyjemnością sięgnęłam po tę książkę. Autorka pisze książki prawdziwe, o życiu, takim, jakie ono jest. Niczego nie ubarwia, niczego nie pomija. Wyciąga na światło dzienne to, czego tak bardzo boimy się w życiu – lęki, dylematy, problemy, z założeniem, że przecież nam się takie rzeczy nie zdarzają. Przecież nas to nie dotyczy. Nie dotyczą nas pewne dylematy ludzi młodych, bo „za naszych czasów”… nie dotyczą dylematy ludzi w średnim wieku, bo „to jeszcze nie my”. Przynajmniej w moim wieku to jeszcze nie „my”. Przynajmniej ja zakładam, że wiek to tylko metryka, ważne jest „ja” młode, radosne i spełniające swoje marzenia. Bez względu na to, czy metryka do spółki z fizycznością krzyczą, że nie wypada. Że nie wolno. Że nie dam rady. To jednak tylko dylematy. To, w jaki sposób Jolanta Kwiatkowska potrafi w jednej książce zawrzeć historię życia jednej rodziny, jest niesamowite. To, w jaki sposób porusza tak trudne tematy, jednocześnie mocno każąc się zastanowić, jakie motywy kierowały poszczególnymi bohaterami – to sztuka. Po raz kolejny pisze książkę, w której płynnie przechodzi przez koleje losu bohaterów, przez podejmowane przez nich bardzo trudne decyzje, w taki sposób, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy ma prawo oceny tego, co ci bohaterowie robią, jakie podejmują decyzje i gdzie ich te decyzje prowadzą. Czy postąpiłabym tak samo? Czy zdecydowałabym się na tak wręcz nieprawdopodobny krok, by ratować swoje dziecko? I w końcu kiedy Los płata figla – jak zachowałabym się? Czytając tę książkę miałam wrażenie, że takie pytania rozsadzą mi czaszkę. To jest właśnie niesamowite w książkach Jolanty Kwiatkowskiej. Zmusza do myślenia, ale nie nachalnie – robi to bardzo dyskretnie. Płynnie przeprowadza nas przez kolejne etapy życia bohaterów, czasami zaskakująco nagle dokonując takich zwrotów akcji, że aż dech zapiera. Że trzeba wrócić kilka stron wcześniej, by zrozumieć, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, do jakiego poświęcenia zdolna jest matka, by chronić swoje dzieci, jak mocna jest jej intuicja, skoro wie,że dzieje się coś niedobrego i jak często nikt jej nie wierzy… Czy miała prawo do podjęcia decyzji za swoją pierworodną córkę? Czy manipulując jej rzeczywistością chroniła ją rzeczywiście do granic możliwości? I dlaczego ojciec podjął taką, a nie inną decyzję? Dlaczego w ogóle zdecydował się na taki sposób ratowania zdrowia dziecka? Jak mógł mówić Małgorzacie, matce swojego dziecka i żonie, że ją kocha, a mimo wszystko podjąć taką decyzję? Wszystkie te pytania kołaczą się w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki. Daje do myślenia.

I właśnie dlatego jest to kolejna książka Jolanty Kwiatkowskiej, którą będę polecać znajomym.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.