„Aorta” by Bartosz Szczygielski

Nowe książki, a właściwie nowi autorzy pojawiają się w moim czytelniczym życiu niezwykle rzadko. Lubię, przyzwyczajona do formy i sposobu przelewania słów na papier, do postaci, do melodyki narracji, sięgać po nazwiska, które już znam. I sięgam w ciemno, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, by się przejechać. By się zawieść czy to treścią, czy formą właśnie. Zdarza mi się natomiast intuicyjnie wręcz sięgnąć po coś, co przyciąga… sama nie wiem, czym. Czy to rekomendacja Katarzyny Bondy, czy po prostu szósty zmysł, czy nagłe tknięcie wewnętrznej struny, potrzeby pójścia w innym kierunku, w nową stronę, w nowe nazwisko… nie wiem. Ale sięgnęłam. I…

 

Książka jest specyficzna. Fabuła zamknięta w przestrzeni Pruszkowa zdaje się wprowadzać czytelnika w bańkę, nasączoną gęstym powietrzem, mrocznym i nie dającym nawet na chwilę swobodnie odetchnąć. A jednocześnie nie pozwala oddalić się zbyt daleko. Zaprząta myśli, związuje z bohaterami, sczepia obrazem, który jest na tyle sugestywny, że zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Nie da się powiedzieć, kto jest dobry, a kto zły. Zresztą nie o to tu chodzi. Chodzi o rozwiązanie zagadki, która niczym pajęcza sieć zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, wprowadzając nas w świat mafii, narkotyków, prostytucji, zemsty, ukrytych przez lata urazów, które znajdują swój tragiczny finał… no własnie. Sprawa zbrodni, którą przyjdzie rozwiązywać Gabrielowi Bysiowi, zaprowadzi go do miejsca, z którego już nie będzie odwrotu.

 

Książka nie jest łatwa. Nie czyta się jej tak o, płynnie, jakby oglądało się serial w telewizji. Trzeba się zatrzymywać i myśleć. I na koniec powiedzieć „No ej..”. Panie Bartoszu – szacunek. Niniejszym dołącza Pan oficjalnie do panteonu moich ulubionych Autorów kryminałów i z niecierpliwością czekam na kolejne książki Pana klawiatury. A Państwu z czystym sumieniem polecam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.