„Dotyk” by Claire North

Z zasady nie przepadam za książkami zagranicznych autorów. Nie ma w tym wiele z patriotyzmu, to raczej kwestia tego, że polskie książki czytam w oryginale, a zagraniczne noszą jednak na sobie piętno?, ślad?, tłumaczenia. Jednakowoż ostatnio kilka razy zdarzyło się, że otrzymałam prezent w postaci właśnie wydawnictwa niepolskiego. I… no cóż. Do literatury zagranicznej zraziłam się po ostatniej przeczytanej książce Kinga, z żenującym tłumaczeniem, które kompletnie do mnie nie przemówiło. Długa przerwa. I najpierw „The Call”, a teraz „Dotyk”, sprezentowany mi przez Przyjaciółkę (Monika – dziękuję <3 ).

Zdarza Ci się tracić czasami orientację? Jesteś w jakimś miejscu i na zamyślenie zrzucasz fakt, że nagle jesteś zupełnie gdzieś indziej? Zastanawiasz się, skąd TO wzięło się w Twojej torebce? Myślisz, czy żelazko jest wyłączone? Albo czy w ogóle prasowałaś/łeś? Czy to sen, czy jawa? Zwłaszcza, kiedy w połowie dnia przypominasz coś sobie i nie wiesz, czy Ci się to śniło, wydawało, wyobraziłaś/łeś sobie tylko, czy może wydarzyło się naprawdę… Tak, to jedna z tych książek. Tych, które powodują, że sny są bardziej…. a jawa staje się chwilami nie do ogarnięcia. Jedna z tych, kiedy kradniesz chwile, by czytać, co dalej. A dalej jest coraz bardziej… no właśnie.

„Dotyk” to historia Istotny, znanej jako widmo. Złodzieja tożsamości. Czegoś lub kogoś, przez co nie wiesz, gdzie umknęło Ci kilka minut, godzin, tygodni, miesięcy, a nawet lat. Czegoś lub kogoś, co czuje, myśli, pamięta. Czasami niszczy, czasami tworzy. Czasami pomaga, czasami rujnuje. Co powstaje w wyniku niewyobrażalnego cierpienia. I trwa, dopóki sam/o nie zdecyduje o samounicestwieniu.

Thriller to mało powiedziane. To przerażająca opowieść o czymś, co mogło się wydarzyć? Co dzieje się? Już sama nie wiem…

Ale wiem, że polecam!

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.