„Motylek” by Katarzyna Puzyńska

Rzadko sięgam po nowych autorów. Przyzwyczajona do stylu znanych mi już pisarzy, spokojnie opadam na sofę, otulona szczelnie ich słowami, ich sposobem patrzenia na świat i, często, znanymi mi już postaciami. Tym bardziej, że kiedy ostatnio sięgnęłam po książkę nie znanej mi dotąd autorki, poczułam się mocno zniesmaczona i zdegustowana. Ale jakoś tak dziwnym trafem zdarzyło się, że z Małoletnim udałam się do sklepu, specjalizującego się w sprzedaży klocków Lego. I, jak się okazało, również kieszonkowych wydań książek. I na ladzie leżała sobie książka w pięknej, twardej oprawie, w kuszącej cenie, a że niektórzy z moich ulubionych Autorów już polecali, no to pomyślałam, co mi szkodzi.

I zaszkodziło. Zaszkodziło moim paznokciom, bo zeżarłam, zaszkodziło generalnie wszystkiemu, co mogłoby mi czas niepotrzebnie zabrać, czyli tak prozaicznym czynnościom, jak pranie, sprzątanie, oglądanie ogłupiaczy czy wreszcie monologowanie z Małżonkiem. Bo przy rozmowie z Nim to już jednak się skupiam.

Tradycyjnie – streszczenie dostępne na wielu dowolnych portalach. Co mogę powiedzieć ja – Anka? Wciąga. Od pierwszych stron wciąga. I tak jak śnieżna kula – im dalej, tym coraz szybciej toczy się akcja, coraz więcej się dzieje. Tu nie ma jednego bohatera książki. Teoretycznie wydawać by się mogło, że to Weronika. Ale tak naprawdę od niej zaczyna się historia, a właściwie od momentu jej pojawienia się w Lipowie zaczyna się obserwacja zdarzeń w tej miejscowości. I choć jakby klamrą spina się początek i zakończenie, to tu nic nie jest oczywiste. Żadna z postaci nie wydaje się być tym, kim zdaje się być postrzegana przez innych. Każda z nich natomiast stanowi zagadkę dla czytelnika. Bo tak naprawdę do końca nie wiadomo, o co chodzi i kto jest kim. I kto z kim. I choć niektóre wątki wyjaśniają się w trakcie, nie ma pewności, czy znowu coś ich nie pokręci.

Książka znakomicie napisana. Znakomicie się czyta i cieszę się, że są kolejne części cyklu, w które już się zaopatrzyłam profilaktycznie. Bo oto, Szanowni Państwo, niezależnie od tego, czy ktoś to czyta, czy nie – mam nową, ulubioną Autorkę. I czas niniejszym kurczy mi się jeszcze bardziej… ale kto by tam spał ;)

Polecam z całego serca!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.