„Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie” by Janusz L. Wiśniewski

20171115_140246_resized

„Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu. Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na Ciebie zupełnie ktoś inny…”

Tymi słowy rozpoczyna się najnowsza książka Janusza Leona Wiśniewskiego „Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie”. Książka niezwykła, jakże inna od wszystkiego, co ostatnio czytałam… Lubię tego Autora. Nie tylko za „S@motność w sieci”, ale ostatnimi czasy za zbiory opowiadań. Jego książki są poruszające, nieoczywiste, mocne, ale jednocześnie opatulające niezwykłym spokojem. Swoją najnowszą powieścią doprowadził mnie do punktu, w który już bardzo dawno nie byłam – do zaznaczania miejsc w książce, które najmocniej mnie poruszyły. A było ich niezwykle wiele…

To historia pewnego mężczyzny. Matematyka, genialnego umysłu, znakomitego specjalisty. Któremu nagle ten umysł funduje wstrząs, dający w efekcie motywację do zastanowienia się, na ile każdy kolejny projekt rzeczywiście był ważniejszy od tego, co było poniekąd obok. Od każdej kobiety w jego życiu, na córce poczynając, od każdej miłości, którą był obdarzany, ale jej dać nie potrafił. Od wszystkich poświęconych chwil, od każdej wylanej łzy, od każdej możliwości bycia z kimś w pełni i naprawdę blisko.

Jednocześnie Autor wprowadza nas w świat matematyki, psychoterapii, historii, w sposób zrozumiały i ciekawy. Ciekawym zabiegiem jest również prowadzenie przez postaci monologów; powoduje to przedstawianie historii w sposób ciągły, spójny i czyni ją jeszcze bardziej intrygującą.

Tytuł ma dla mnie niejako dwa znaczenia. To dosłowne, na które tak czekano w klinice w Amsterdamie, i to będące metaforą. Metaforą otwarcia oczu nie tylko na siebie, na swój cel, na swoje pragnienia, ale na spojrzenie w końcu trochę wstecz, by zrozumieć, jakie czynniki, jakie własne decyzje doprowadziły do tego, kim pacjent się stał. I by zrozumiał w końcu, że zostawiał kobietom po sobie nie tylko rozpacz i gorycz, ale też piękne wspomnienia. I dopiero to pozwoliło mu naprawdę dojrzeć do miłości.

Piękna książka, serdecznie polecam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.