„Furia” by Michał Larek

Mroczny. Świetny. Trzymający w napięciu. Znakomicie napisany kryminał. I w sumie zaczęłam nieco od końca, bo generalnie tak mogłabym krótko i zwięźle podsumować tę książkę. Michała Larka czytałam jak do tej pory jedno opowiadanie i jedną książkę, którą napisał wspólnie z Waldemarem Ciszakiem. I właśnie te dwie pozycje mocno mnie zachęciły do sięgnięcia po omawianą tutaj „Furię”. Omawianie to może dużo powiedziane, ale z dziką radością podzielę się moimi wrażeniami po przeczytaniu tej pozycji.

Książka przede wszystkim przenosi nas w inne czasy. Wchodzimy w rok 1992, niektórzy, ci młodsi, po raz pierwszy, dla innych, na przykład „młodych, czterdziestoletnich kobiet” (dziękuję Panie Autorze ;) ) to podróż w czasie. Zbrodnia jednakowoż pozostaje zbrodnią, niezależnie od czasów, w jakich się wydarzyła. A tutaj mamy historię zabójstw, najprawdopodobniej na tle seksualnym, dokonywanych ze szczególnym okrucieństwem. I choć zasadniczo dość szybko można się domyślić, kto jest tym zwyrodnialcem, książka trzyma w napięciu do samego końca. Przy okazji mamy znakomitą analizę psychologiczną przestępcy, mamy obraz policji po 1989 roku, mamy wreszcie stare, sprawdzone metody śledcze. Książkę czyta się zdecydowanie zbyt szybko, to ostrzegam. Postaci są świetnie zbudowane, podobnie jak wątki w sprawie. Narracja prowadzona jest płynnie,sama zaś fabuła wciąga od pierwszej strony. Serdecznie polecam!