„Zamek z piasku” Magdaleny Witkiewicz

Są książki, które czyta się jednym tchem. Takie, po których stronach czytelnik płynie, miękko przechodząc od jednej historii do kolejnej. Magdalena Witkiewicz stworzyła książkę, od której, jak już zaczęłam czytać, nie byłam w stanie się oderwać. Historia jakże prosta – małżeństwo, pragnienie posiadania dziecka, mąż, który nie do końca jest w stanie zrozumieć, dlaczego dla jego partnerki najważniejsze staje się czekanie na wymarzoną wiadomość, żona, która nie zauważa, że ich małżeństwo niebezpiecznie zaczyna zbliżać się ku rozpadowi… Historia znana. Jednak nie do końca. Bo na tą historię nakładają się okoliczności, silne pragnienia, emocje, nie do końca pozwalające na zaszufladkowanie do „kolejna książka o niespełnionym macierzyństwie”. Pojawia się pytanie – czy oceniać główną bohaterkę, czy pozostawić obiektywne nawiasy? Nie należy jednak tak do końca rozpatrywać tej książki w charakterze moralizatorskim. Decyzje, które bohaterka musi podjąć, nie są łatwe. Nie zauważa, kiedy rozmija się z mężem w pragnieniach i celach na dalsze życie, nie potrafi przeczuć momentu przekroczenia jego granicy wytrzymałości psychicznej, nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego ich losy nagle toczą się własnie w takim, a nie innym kierunku. Zdaje się nie dostrzegać, że poniekąd może to być jej wina. Pojawiają się wątpliwości, w końcu na scenę wkracza „ten trzeci”. Nowe emocje, wątpliwości, decyzje. Po drodze bohaterka stara się zrozumieć postępowanie swoich przyjaciółek, ich wątpliwości i lęki, w sposób bezpośredni związany z jej sytuacją, ale czy tak do końca?..

To trzeba przeczytać. Koniecznie. Polecam!